Kampania Koalicji Europejskiej ma się opierać na bardzo mocnym przesłaniu, które nie sprowadza się do straszenia polexitem. Pomysł polega na tym, aby wyścigowi do Parlamentu Europejskiego nadać rangę niemal referendum akcesyjnego z 2003 roku, w którym Polacy opowiedzieli się za wejściem do Unii Europejskiej. I połączyć to z przesłaniem 30. rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 roku, w którym obywatele odrzucili PRL, wybrali demokrację i marsz w stronę UE i NATO. Jednemu z moich rozmówców marzyły się nawet zdjęcia podobne do fotografii solidarnościowych kandydatów z Lechem Wałęsą w 1989 roku, tyle że tym razem z Donaldem Tuskiem.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej