„Przygotowujemy działania, które w najbliższych dniach ujrzą światło dzienne, które mają zintensyfikować działalność informacyjną, edukacyjną w zakresie prawdy historycznej” – mówił we wtorek 19 lutego wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk. Pytano go o napięte ostatnio jak postronki relacje polsko-izraelskie. Dodał, że jest za wcześnie, by ogłosić, czego dokładnie te działania będą dotyczyć.

Przeraziła mnie ta deklaracja wysokiego urzędnika państwowego. Zwłaszcza że dopełnił ją takim oto wyjaśnieniem: „Chodzi o to, żeby do elit politycznych, elit dziennikarskich, liderów opinii dotrzeć z jednoznacznym komunikatem. Po pierwsze, jak wyglądała prawda o II wojnie światowej, po drugie, że nie ma zgody na fałszowanie tej prawdy o II wojnie światowej, po trzecie wreszcie, że Polska będzie dbać o to w sposób bardzo zdecydowany, żeby opowieść o II wojnie światowej była po prostu zgodna z historycznymi faktami”. I straszno, i śmieszno.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej