Wreszcie, zgodnie ze słowami prezesa Jarosława Kaczyńskiego z kampanii wyborczej, cytując dosłownie: „suchać i sużyć” - jakaś siła polityczna mnie wysłuchała i ktoś chce spełnić moje marzenia.

Jak większość rodziców - szczególnie tych mających dzieci w ostatnich klasach gimnazjów i podstawówek - oraz większość nauczycieli marzę o tym, aby minister Anna Zalewska po raz ostatni omiotła swoim uśmiechem gmach Ministerstwa Edukacji przy ulicy Szucha i rozpromieniła Parlament Europejski. Gdy dowiedziałem się, że minister Krzysztof Jurgiel wzmocni swoim niewątpliwym potencjałem intelektualnym politykę rolną unii, aż zapiałem z zachwytu. Temu przedsięwzięciu kibicują miliony polskich rolników, którzy pamiętają jego dzielną walkę z ASF (z trzech ognisk zrobiło się 280), bałagan we wszelkich agencjach, paraliż instytucji kontrolnych. Skoro minister spał w polskim Sejmie, równie dobrze, a nawet lepiej, może spać w parlamencie w Strasburgu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej