Izrael zrobił rządowi PiS to, co rząd PiS robi od trzech lat naszym sąsiadom. Chwycił za historyczną pałkę i przyłożył nią z całej siły. Konsekwencje będą poważne.

Słowa premiera Beniamina Netanjahu i jego szefa dyplomacji Israela Katza bardzo przypominają retoryczne szarże Jarosława Kaczyńskiego i polityków PiS, którym partia kazała domagać się od Niemców reparacji za II wojnę światową. Za pierwszego rządu PiS Kaczyński publicznie kpił z opozycji antyhitlerowskiej w Niemczech i mówił o odradzającym się rewanżyzmie, a Polskę określał później mianem rosyjsko-niemieckiego kondominium. Politycy prawicy zaś na każdym kroku wyliczają popełnione na Polakach zbrodnie.

Między prawdą a abberacją

W jednym mają oczywiście rację: Niemcy podczas wojny mordowali Polaków. Ale gdy politycy z Izraela mówią o polskich szmalcownikach i mordercach, którzy brali udział w żydowskich pogromach, też mają rację. Kłamią jednak, gdy mówią, że z Niemcami kolaborowała Polska, a stwierdzenie, że „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matek”, to aberracja.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej