Partie polityczne są fundamentem demokratycznego ustroju. Wyrazicielem woli suwerena. Rządzą w jego imieniu. W partiach wykluwają się idee na przyszłość, wizje państwa na kolejne pokolenia. Demokraci w Ameryce właśnie przedstawili Green New Deal. Czy ma szanse realizacji, nie wiadomo, ale ta wizja ochrony planety jest podstawą do debaty, co nas czeka w przyszłości.

W Polsce jest inaczej. Jeśli dziś wielu polityków kwestionuje sens istnienia partii politycznych, jeśli tak jak Kukiz’15 atakują rzekomą partiokrację, to właśnie dostali do ręki potężny argument. Okazało się, że partie nie są od idei i wizji. Są od robienia pieniędzy i budowania wieżowców.

W sprawie taśm Kaczyńskiego najważniejsze wydaje się najprostsze pytanie: „Dlaczego?”. Dlaczego prezes PiS chce budować dwie wieże? Tak, rozumiem, dla chwały brata i swojej własnej. Aż chciałoby się zawołać – co za pycha. Ale oprócz pychy jest i zwykły biznes. I okazja do zarobienia wielkich pieniędzy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej