W jednym z wywiadów wydanych w formie książkowej Jarosław Kaczyński wspomina końcowe miesiące PRL. Czuł, że wielka historia, która właśnie dzieje się w Polsce, przechodzi obok niego. Miał związki z opozycją, przez pewien czas działał w Komitecie Helsińskim, opublikował kilka tekstów w podziemnej prasie, ale w latach 80. nie był znanym działaczem i jego dorobek polityczny był niewielki. Był prawnikiem, ale nie miał skończonej aplikacji uprawniającej do wykonywania zawodu prawnika. Miał doktorat obroniony w 1976 roku na podstawie mało interesującej pracy o roli ciał kolegialnych w kierowaniu szkołą wyższą, ale kariera naukowa go nie pociągała, choćby dlatego, że nie znał żadnego obcego języka. Przez kilka lat był starszym bibliotekarzem w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego.

Czterdzieści lat minęło – a dorobek znikomy

W 1989 roku miał skończyć 40 lat i niewiele osiągnął, co go frustrowało. W wywiadzie wspomina, że spotkał Barbarę Labudę, znaną działaczkę opozycji więzioną w stanie wojennym. Według jego słów Labuda namówiła go, by zaangażował się w politykę. Jego brat odgrywał zresztą ważną – bez porównania ważniejszą niż Jarosław – rolę w wychodzącej z podziemia „Solidarności”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej