Winston Smith pracuje w Ministerstwie Prawdy. Bohater książki George’a Orwella „Rok 1984” codziennie „poprawia” stare gazety, żeby zapewnić zgodność zawartych w nich informacji z bieżącą linią partii. Po przepisaniu historii od nowa wkłada każdą „niepoprawną” treść do „dziury pamięci” – szpary w murze, skąd prąd gorącego powietrza porywa ją do ogromnych palenisk ukrytych w zakamarkach budynku.

Nakreślony przez Orwella portret cenzury jest fikcyjny. Do niedawna nie odbiegał on jednak tak bardzo od rzeczywistości. Cenzurowanie było czynnością wykonywaną przez wszystkie autorytarne państwa, a niekiedy także przez demokracje stosujące mechanizmy represji do sprawowania kontroli nad wystąpieniami politycznymi. Policjanci lub biurokraci tacy jak Smith zaznaczali książki i artykuły, usuwali rażące fragmenty lub uniemożliwiali ich publikację. Przepisywali od nowa książki historyczne lub retuszowali fotografie pokazujące niewygodne prawdy o przeszłości. A niekiedy po prostu aresztowali ludzi mówiących czy piszących rzeczy uznawane za niebezpieczne dla rządzącej partii.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej