Wzruszenie i wstyd.

Wzruszenie, bo 37 lat temu, w pierwszych dniach stanu wojennego, na tym placu i pod tym pomnikiem Poległych Stoczniowców i również jako uczniowie (pierwsza matura w stanie wojennym) wznosiliśmy ten sam okrzyk: „Nie ma wolności bez solidarności!”. Zima, II brama Stoczni powyginana na wszystkie strony i rozjechana przez czołg, tłum, kordony ZOMO, gaz, pałowanie. I rozpacz. Ale miejsce to samo. Idea solidarności ta sama.

Wstyd, bo w tę samą środę, 6 lutego 2019 r., w 30. rocznicę rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu prezydencki profesor, siedząc przy wspomnianym meblu, uświadamiał młodzieży w obecności rozradowanej głowy państwa, że „podczas obrad Okrągłego Stołu władza podzieliła się władzą ze swoimi własnymi agentami”. Nikt nie zaprotestował.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej