Jan Olszewski nie żyje. Były premier zmarł w wieku 88 lat

Zapamiętałem z późniejszych lektur „Po Prostu” świetną publicystykę Jana Olszewskiego na temat krzywdy młodzieży AK-owskiej, na temat afer korupcyjnych w handlu zagranicznym, na temat zarazy antysemityzmu, który drążył część polskiego społeczeństwa.

Po rozwiązaniu „Po Prostu” Jan należał – oprócz Jana Józefa Lipskiego, bliskiego przyjaciela – do najbardziej znaczących postaci Klubu Krzywego Koła. Wtedy też stawał się gwiazdą palestry, był bowiem jednym z najwybitniejszych polskich adwokatów politycznych w całym XX wieku. Jednocześnie należał do wskrzesicieli polskiej loży masońskiej, co ujawnił w jednym ze swoich długich wywiadów jakieś 20 lat temu.

Był osobowością wybitną, nietuzinkową. Autorytetem we własnym środowisku. Słynął z odwagi, kompetencji i wysokich kwalifikacji intelektualnych. Bronił w najgłośniejszych procesach – od sprawy Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego poczynając. Był też duchowym spadkobiercą tradycji Polskiej Partii Socjalistycznej, co chętnie podkreślał. Jeszcze w 1981 r. deklarował, że jego dewizą jest „socjalizm niepodległościowy”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej