Na krótko przed bankructwem sąd zasądził na przykład 30 tys. euro na rzecz firmy RIZ, której Dnevno zarzuciło defraudacje, nie mając na to żadnych dowodów. Portal „nawet nie usiłował przekonać sądu, że było inaczej” – czytamy w uzasadnieniu wyroku. Bankructwo zaskoczyło wszystkich: lewicowa posłanka Milanka Opacić nie zdążyła nawet wnieść pozwu o zniesławienie za opublikowane przez Dnevno zdjęcie (okazało się fotomontażem), na którym występuje w T-shircie z nacjonalistycznymi serbskimi hasłami.

W rozmowie z dziennikarzem z regionalnej ekipy śledczej BIRN, który opisał dzieje Dnevno, była dziennikarka portalu Snježana Vuković twierdzi jednak, że procesów o fake news nie było, bo „ludzie podają do sądu za prawdę”. A zresztą, dodaje, „czyż zadawanie pytań i prowokowanie nie jest celem dziennikarstwa?”. Mogłaby też się bronić, twierdząc, że przecież nie sposób traktować Dnevno poważnie, skoro pisze, że podczas szczepień zaraża się dzieci wirusami homoseksualizmu i raka, a także, że Ziemia jest pusta w środku i mieszkają tam naziści oraz wikingowie. Wątpliwe jednak, by przekonała posłankę Opacić, której po publikacji fotomontażu grożono śmiercią.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej