W kwietniu ubiegłego roku prof. Paweł Machcewicz mówił mi w wywiadzie, że Piotr Gliński nie zatrzyma się na Muzeum II Wojny Światowej. Kto mógł wiedzieć to lepiej niż dyrektor, którego minister pozbawił stanowiska, a współtworzoną przez niego placówkę przejął. I rzeczywiście, Gliński otworzył w Gdańsku nowy front. Od roku nie podpisał nominacji na stanowisko dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności dla Basila Kerskiego. W ostatnich miesiącach podjął decyzję o zmniejszeniu dotacji dla placówki o trzy miliony złotych. Pytany o powody przez Roberta Mazurka w radiu RMF FM, wyszedł ze studia.

Po przerwanej audycji o problemie zrobiło się głośno, więc Gliński zaprosił na rozmowy pełniącą obowiązki prezydent Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz i marszałka województwa pomorskiego Mieczysława Struka. I razem z wiceministrem Jarosławem Sellinem podjął próbę wprowadzenia do ECS konia trojańskiego: pieniądze będą, ale resort chce mieć swojego wicedyrektora i dział Anny Walentynowicz. Rada placówki propozycję odrzuciła, a internauci w dwa dni uzbierali więcej, niż miała wynieść dotacja.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej