Jeszcze jaśniejszą dostał kilkanaście miesięcy później. Nie tylko sąd konstytucyjny, ale każdy sąd, w tym i Sąd Najwyższy, są wyłączone z rygoru wypełniania wyroków. Obywatel usłyszał bowiem od Kancelarii Prezydenta, a następnie od Ministerstwa Sprawiedliwości, że decyzje Sądu tak naprawdę nic nie znaczą. Wydawać decyzje, które nie podobają się władzy? Toż to jakieś widzimisię i buta kasty sędziowskiej. A ponieważ władza bezustannie powołuje się na suwerena, więc suweren mógłby uznać, że może postępować tak samo. Sądy wydają wyroki, ale nam się one nie podobają, więc ich nie respektujemy.

Ostatnio obywatel odebrał od władzy kilka kolejnych pouczających lekcji. Po pierwsze, jak zachowywać się biznesowych negocjacjach. Oczywiście muszą być tajne. Im bardziej tajne, tym lepiej, bo nie tylko konkurencja czyha. Muszą być tak tajne, że najlepiej założyć spółkę krzak, która będzie udawała, że to nie my, a ktoś zupełnie inny prowadzi biznesowe rozmowy. Bardzo sprytna podpowiedź!

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej