Grzech pierwszy.  Z nagranych rozmów z Austriakiem Geraldem Birgfellnerem wynika, że Jarosław Kaczyński występował w nich de facto w roli pełnomocnika spółki Srebrna, jednak nie wpisał tego do oświadczenia majątkowego. Zgodnie z art. 35 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora parlamentarzyści są zobowiązani do tego, by składać oświadczenie o stanie majątkowym, które zawiera także informację o stanowiskach i rolach pełnionych przez nich w spółkach handlowych.

Grzech drugi. W nagranych rozmowach utożsamia spółkę Srebrna, jej działalność oraz interesy z interesami i działaniami Prawa i Sprawiedliwości. Mówi: „Jeżeli nie wygramy wyborów, to nie zbudujemy wieżowca w Warszawie”. Prowadzenia działalności biznesowej przez partie zakazuje ustawa o partiach politycznych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej