Prof. Jerzy Zajadło – filozof prawa, pracuje na Uniwersytecie Gdańskim, laureat Nagrody im. Edwarda J. Wendego (2017), członek rady programowej Archiwum Osiatyńskiego.

„Nie będziemy bierni na supozycje, kłamstwa i insynuacje” – napisała ostatnio na Twitterze rzeczniczka PiS Beata Mazurek. Niestety, nie zdefiniowała, które z informacji uznaje za kłamliwe insynuacje i supozycje. W rezultacie jej deklaracja, pewnie wbrew intencjom, brzmi groźnie. Groźniej, niż się na pierwszy rzut oka wydaje.

Mam nadzieję, że nie chodziło jej o pewną skrajną postać tworzenia fałszywej legendy. Mieliśmy już z nią do czynienia w historii, opisał to Gustav Radbruch w charakterystyce państwa bezprawia, kiedy przypomniał sprawę morderców z Potempy. O co chodziło? W nocy z 9 na 10 sierpnia 1932 r. w śląskiej miejscowości Potempa pięciu SS-manów zamordowało komunistę Konrada Piecucha. Zostali skazani na karę śmierci, ale pod naciskiem Hitlera zamieniono wyrok na karę więzienia. Po dojściu Hitlera do władzy zostali amnestionowani i z roli morderców przeszli w rolę bohaterów. Beacie Mazurek z całą pewnością, chciałbym głęboko wierzyć, nie chodziło o taki scenariusz. Powinna jednak brać pod uwagę, że są ludzie, którym takie myśli kłębią się w głowach, a niektóre hejterskie, na szczęście jeszcze nieliczne, wpisy w mediach społecznościowych są tego najlepszym dowodem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej