Gdy słucham wypowiedzi polskich lewicowców, zaczynam tęsknić za starym poczciwym Marksem. Wprawdzie swymi nudnymi dziełami namącił w głowach kilku pokoleniom, ale przynajmniej w kwestii: „skąd się bierze bogactwo”, trzymał się twardo ziemi. Wartość, czyli bogactwo, bierze się z pracy – powtarzał za klasykami ekonomii. Współczesna polska lewica uważa, że bogactwo pochodzi od państwa i jeśli rząd nie chce go dostarczyć w odpowiedniej ilości wszystkim obywatelom, to tylko na skutek złośliwości lub głupoty.

Poglądy takie prezentuje na przykład Rafał Woś, a powołuje się przy tym na autorytet rapera Popka. Popek swoją edukację zakończył w wieku 14 lat, ale i tak zrobił karierę. Jest muzykiem, a także zawodnikiem mieszanych sztuk walki. Z Wikipedii dowiedziałem się, że sukcesów w tym sporcie nie odniósł, przegrywając między innymi ze słynnym Pudzianem-Pudzianowskim.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej