19 października 2010 r. do łódzkiego biura europosła PiS Janusza Wojciechowskiego wszedł 62-letni Ryszard Cyba.

W PRL handlował walutą, był współpracownikiem milicji i jeździł taksówką. Potem wyemigrował do Kanady. Wrócił w 2000 r. Skłócony z rodziną i sfrustrowany polską rzeczywistością, nie krył niechęci do polityków. Odgrażał się, że „chętnie by ich wszystkich odstrzelił”. Przez nieco ponad rok (2004-06) należał do lokalnej PO w Częstochowie.

Po wejściu do łódzkiej siedziby PiS, z przerobionego na ostrą broń pistoletu gazowego zastrzelił szefa biura Marka Rosiaka. Potem nożem poranił pracownika biura Pawła Kowalskiego. Zatrzymany przez policję krzyczał, że „nienawidzi PiS” i „chciał zabić Kaczyńskiego”.

Co łączy Cybę ze Stefanem W. 

Mord w Łodzi był ewidentnym zamachem politycznym. Wykorzystywał to PiS. W Sejmie Jarosław Kaczyński oskarżał ówczesny rząd PO-PSL i media o „sianie nienawiści”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej