Na Róży odciskało się wiele piętn, które wykluczają z „normalnej” społeczności i „normalnej” historii: Żydówka, lewaczka, feministka, kaleka, antyklerykałka, pacyfistka, bezdzietna, wykształcona (była drugą Polką w historii, która zdobyła doktorat), do tego pisarka, niezależna publicystka, ekonomiczka, działaczka, bojowniczka.

Śledząc jej życie, chciałoby się powiedzieć „święta”, bo bez reszty oddana sprawie: sprawiedliwości, równości i naprawie krzywd. Ale świętymi w naszej kulturze zostają raczej ci, którzy modlą się po klasztorach i oddają życie Kościołowi, a nie bezbożni lewacy.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.