Cena chleba wzrosła czterokrotnie, inflacja sięga 70 proc. Prezydent, który objął władzę w drodze zamachu stanu 30 lat temu, właśnie zmienia konstytucję, żeby móc rządzić dalej. Jest ścigany przez Międzynarodowy Trybunał Karny za ludobójstwo, a część ludności nadal nie pogodziła się z jego zgodą na secesję roponośnego południa kraju.

Trudno się dziwić, że w końcu w grudniu wybuchły protesty. Policja je rozpędza, używając jedynie, jak twierdzi, gazu łzawiącego – i zarazem prowadzi dochodzenie w sprawie śmierci od kul trzech demonstrantów. No i potępia Amnesty International za oszczercze doniesienia, jakoby liczba zabitych sięgnęła już 40. Zresztą najlepszym dowodem na niezmienne poparcie, jakim się cieszy pan prezydent, był wiec 1 stycznia z okazji rocznicy niepodległości, na który dowieziono autobusami tysiące ludzi, by skandowali: „Za tobą, Baszirze, zawsze pójdziemy!”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej