W jednym PiS jest rzeczywiście dobry: w totalnej destrukcji, w bezmyślnym i skutecznym niszczeniu. Instytucje (Trybunał, sądy, media) to jednak za mało, polityczną dominację trzeba wzmocnić niszczeniem przyrody i tego, co żyje. Bo „obrońcy życia” lubią zabijać. Najlepiej z przytupem, hurtowo i naukowo. Prymitywny patriarchalizm żywi się cyklicznymi mordami. Pora więc na rzeź.

Krajowy „Lekarz Weterynarii” wydał decyzję wspartą przez Ministerstwo (destrukcji) Środowiska o wybiciu kilkuset tysięcy dzików! Spec od zwierząt widać nie zna innego środka na walkę z chorobą jak unicestwienie chorego. Pseudonauka górą!

A ile się będzie działo?! Przybędzie myśliwych, przybędzie broni, może powstaną myśliwskie karabiny maszynowe, może specjalne miny na dziki, a może będą strzelać do nich – jak w Afryce – z samolotów? Biznes się rozkręci; leśnictwo i myślistwo od dawna wplecione są w zyskowną logikę kapitalizmu. Ale nic dla rozrywki, wszystko z moralnego i obywatelskiego obowiązku, bo myśliwi zajmują się wyłącznie etyką, a nie zabijaniem. Tak jak lasy wycina się dla dobra drzew, tak zwierzęta się zabija dla dobra wszystkich.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej