– Społeczeństwo oczekuje skromności i ta skromność będzie wprowadzona. Sieci klientystyczne, kliki różnego rodzaju, nepotyzm – to nie jest istota demokracji. To jest patologia demokracji. Korupcja, nepotyzm i kolesiostwo rozlały się po Polsce w rozmiarach wcześniej nieznanych – to słowa Jarosława Kaczyńskiego wypowiadane przy różnych okazjach i po wielokroć. A minister koordynator ds. służb specjalnych Mariusz Kamiński obiecywał „transparentność państwa” oraz ujawnienie dochodów osób pełniących funkcje publiczne.

Prezes PiS z ministrem Kamińskim, wygłaszając te tezy, pewnie nie wiedzieli, że „łamali prawa człowieka”, „stosowali stalking” „prowokowali medialny hejt” i „wchodzili w czyjeś życie z buciorami”, „niszczyli godność, prawo do życia rodzinnego i prywatnego”.

Pełnomocniczka NBP zarzuca „Wyborczej” seksizm

Teraz muszą już być świadomi swoich grzechów, bo na pewno zapoznali się z opiniami pełnomocniczki prawnej Narodowego Banku Polskiego Jolanty Turczynowicz-Kieryłło opublikowanymi w portalu wPolityce.pl. Pani mecenas stwierdziła, że NBP nie będzie odpowiadać na pytania o zarobki urzędników banku centralnego, bo jest to „tajemnica bankowa”. „Wyborcza” wyliczyła średnie zarobki Martyny Wojciechowskiej – byłej mazowieckiej radnej PiS, dziś najbliższej współpracowniczki prezesa NBP Adama Glapińskiego – na 65 tys. zł miesięcznie. Ale to dotyczyło tylko końcówki 2016 r. OKO.press dodało zarobki Wojciechowskiej w Bankowym Funduszu Gwarancyjnym sięgające blisko 12 tys. zł.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej