Umieszczenie wizerunku Jarosława Kaczyńskiego na wystawie w Zamku Królewskim pokazującej najważniejsze postacie zasłużone dla polskiej niepodległości – i to w kontekście strajku sierpniowego 1980 r., w którym prezes PiS nie uczestniczył – dowodzi, że partia władzy ma kłopot z historią. A ten rok będzie dla niej szczególnie kłopotliwy ze względu na nagromadzenie okrągłych rocznic, dla PiS niejednoznacznych, a dla elektoratu PiS – tego twardego elektoratu, kluczowego, jeśli chce się myśleć o dobrym wyniku wyborczym – wręcz nie do zaakceptowania.

Ciekawe, jak sobie partia władzy z tym poradzi, biorąc pod uwagę zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego. O ile oczywiście te zapowiedzi można brać na poważnie, bo retoryczne występy szefa rządu niekoniecznie oznaczają przywiązanie do treści. Raczej do efektownej formy.

Premier, zwracając się do Sejmu o wotum zaufania, chciał się pokazać z najlepszej strony jako polityk wyciągający rękę do opozycji, zwolennik dialogu i współdziałania. W przeciwieństwie oczywiście do tej podłej opozycji, która kontestuje wszystko i czepia się nie wiadomo czego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej