Dla prezydenta Andrzeja Dudy rok 2018 był pasmem politycznych katastrof i niepowodzeń. Nawet względny sukces wrześniowej wizyty w Waszyngtonie i spotkania z prezydentem Donaldem Trumpem przyćmiło zdjęcie Dudy przy słynnym biurku „resolute” – w półwypiętej pozycji w trakcie podpisywania wspólnej deklaracji. Fotografia miała być dowodem na komitywę między prezydentem Polski a głową największego mocarstwa, ale niefortunny kadr szybko stał się symbolem służalczości.

Sąd Najwyższy – katastrofa

Innym zdarzeniem symbolicznym było podpisanie przez prezydenta pod koniec roku siódmej już nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. Nowelizacji wymuszonej przez orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Nakazał on w trybie zabezpieczenia przywrócenie do pracy sędziów SN, tych samych, których PiS chciał wyrzucić po obniżeniu wieku emerytalnego do 65 lat. Duda musiał też przyznać, że I prezesem Sądu Najwyższego jest Małgorzata Gersdorf, ta sama, która niedawno jeszcze „prezesem nie była”.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej