Jestem zwolennikiem zjednoczenia dzisiejszej opozycji w jednej koalicji, która wystartuje i wygra wybory do parlamentu europejskiego, Sejmu i Senatu oraz wybory na prezydenta RP. Wielokrotnie dawałem wyraz takiemu stanowisku.

Dlatego z niepokojem przyjmuję wszystkie informacje o konfliktach, pretensjach czy oskarżeniach wewnątrz tego bloku. Szczególną irytację wywołują ataki na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Grzegorza Schetynę oraz zapowiedzi równoważenia czy blokowania rozszerzania Koalicji Obywatelskiej.

Uważam, że należy zapomnieć dawne urazy, zwłaszcza te pochodzące sprzed 20 czy 30 lat. Każdy wewnętrzny atak, odnawianie sporu, rozpętywanie konfliktu służą wyłącznie PiS. Nie ma dziś ważniejszej rzeczy, niż odsunięcie od rządu ekipy, która dokonała zamachu na demokratyczny i europejski system III Rzeczypospolitej. Żeby zwyciężyć, potrzebujemy co najmniej takiego zjednoczenia jak w 1989 roku.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej