Redemptorysta ruszył do ofensywy przed poprzednimi wyborami do europarlamentu w 2014 r., kiedy się okazało, że jego faworyci dostali mało satysfakcjonujące miejsca na listach PiS. Poszło m.in. o Mirosława Piotrowskiego, który stracił jedynkę na Lubelszczyźnie na rzecz Waldemara Parucha. Tego samego Piotrowskiego, który dziś rejestruje nową partię kojarzoną z ojcem Rydzykiem.

W 2014 r. Zjednoczona Prawica jeszcze nie istniała, a sondaże zwiastowały kolejną z rzędu porażkę PiS. Rydzyk rozegrał sprawę taktycznie: o jego łaski najgoręcej zabiegała Solidarna Polska (na Śląsku dała pierwsze miejsce ulubieńcowi słuchaczy, bokserowi Tomaszowi Adamkowi), ale redemptorysta poparciem obdzielił kilka obozów. Wspierał Ruch Narodowy, Prawicę RP, a nawet PSL. W Telewizji Trwam wystąpił wówczas wicepremier Janusz Piechociński, koalicjant znienawidzonej w Toruniu Platformy. Przywiózł ojcu Rydzykowi obraz Jana Pawła II na płycie ceramicznej i przekonywał, że „rząd nie jest jednobarwny politycznie”. Zapowiadał ochronę chrześcijańskich wartości, mówił też, że redemptoryście niesłusznie cofnięto dotację na odwierty geotermalne.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej