Gdyby zapytać wielu, czy woleliby mieć obcięte ucho, czy zabraną „na wieki” komórkę, to jestem pewna, że chętniej pozbyliby się ucha (nie wiem jak z nogą). Ucho to w końcu jakiś dodatek do ciała, czasem nieforemny, bez którego smartfon przy głowie lepiej się trzyma. Bez nogi zresztą też można żyć, ale bez komórki???

Relacja między smartfonami a ich właścicielami ma w bardzo wielu przypadkach charakter nie tylko organiczny (przewidywała to filozofka Donna Haraway, pisząc, że jesteśmy cyborgami), ale też mistyczny.

Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej