Zamiast być instrumentem reprezentowania interesów Polski wobec świata zewnętrznego, polityka zagraniczna od jesieni 2015 r. stała się środkiem utrwalania władzy jednej partii w ramach budowanego przez nią systemu autorytarnego. Takim samym środkiem jak propaganda poddanych władzy mediów, finanse publiczne służące kupowaniu poparcia czy agencje bezpieczeństwa i wymiaru sprawiedliwości służące zastraszaniu opozycji i społeczeństwa. To, co stało się normą w sposobie sprawowania władzy przez obóz PiS w innych sferach życia publicznego – patologie, afery, karykatury – stało się także częścią jego polityki wobec świata zewnętrznego.

Oto osiem grzechów głównych polityki zagranicznej PiS.

1. Nihilizm aksjologiczny

Żaden polski rząd (ani prezydent) po 1989 r. nie wykazywał takiej obojętności czy wręcz pogardy dla tych wartości i zasad, które zadomowiły się w polityce w pierwszym ćwierćwieczu wolnej Polski. Chodzi o stosunek do takich wartości jak solidarność, wolność, prawda, dobra wiara, demokracja, prawa człowieka. Polska uchodziła za ten kraj w Europie, który był ich depozytariuszem, co wynikało m.in. z polskiego doświadczenia ostatnich 200 lat, w tym zwłaszcza zwycięstwa nad komunizmem i skutecznej, efektownej transformacji ku demokracji liberalnej i otwartej gospodarki rynkowej.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej