Jarosław Kaczyński na konwencji PiS zaproponował nową opowieść o partii władzy. To ma być partia marzeń Polaków. Czyli jaka? Szczegóły nie padły, ale trzy lata rządów, a zwłaszcza ostatnie dni dają jako takie wyobrażenie, jak ma wyglądać partia marzeń.

Coś na ten temat może powiedzieć Władysław Frasyniuk, który wylądował na ławie oskarżonych w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Walcząc z komuną, pewnie inaczej wyobrażał sobie wolną Polskę.

Coś na temat partii marzeń mogliby powiedzieć sędziowie, którym grożą dyscyplinarki za zadawanie pytań prejudycjalnych i za noszenie koszulek z napisem: „Konstytucja”. Skoro „Konstytucja” ma być słowem zakazanym, to partia marzeń raczej nie zbuduje nam państwa marzeń, w którym rządzi praworządność. Władza już nieraz dawała sobie prawo do decydowania, jakie prawo obowiązuje, a jakie nie, które wyroki sądu i trybunałów trzeba respektować, a których nie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej