Od prawie roku w gmachu Ministerstwa Sprawiedliwości podejmowane są inicjatywy polityczne przyjmowane za swoje przez obóz władzy, które wciągają go w kolejne ostre konflikty na kolejnych frontach kończące się spektakularnymi porażkami i ciężkimi politycznymi stratami.

Nowelizacja ustawy o IPN zakończyła się uchyleniem kwestionowanych przez Izrael i USA przepisów; nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym – co prawda w wersji lekko zmodyfikowanej przez prezydenta Dudę – zakończyła się wycofaniem z części zmian pod naciskiem Komisji Europejskiej i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej; z zamiaru postawienia przez prokuraturę zarzutu propagowania faszyzmu operatorowi TVN wycofano się pod brutalnym naciskiem ambasador USA Georgette Mosbacher.

Na pierwszym miejscu wypadałoby jednak wskazać na złożony w kluczowym momencie samorządowej kampanii wyborczej wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie za niezgodny z konstytucją jednego z artykułów traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, co przestraszyło miliony Polaków, że polexit de facto wisi w powietrzu, i zaowocowało dużo gorszym, niż przewidywano, wynikiem wyborczym Zjednoczonej Prawicy, zwłaszcza w średnich i dużych miastach. A za tym poszły kolejne ekscesy w rodzaju zatrzymania byłych członków Komisji Nadzoru Finansowego oraz postawienia im zarzutów z wyjaśnieniem, że „prokuratura działa w pewnej atmosferze, także medialnej. Nie możemy ulegać narracji, która została stworzona po aferze, że poprzednie kierownictwo KNF działało w sposób profesjonalny, właściwy i nawet znakomity, reagując na nieprawidłowości w SKOK-u Wołomin”. Jaśniej nie można było powiedzieć, że PiS-owska prokuratura działa na potrzeby polityczne i propagandowe obozu władzy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej