Budowanie pomników jest równie ryzykowne, jak nieodpowiedzialne jest ich burzenie. Pomniki stawia się w trzech celach: by upamiętnić czyjeś dzieła, by upamiętnić czyjąś biografię lub by obywatele wiedzieli, że ktoś taki był. Chylimy czoło przed dziełami Mickiewicza czy Chopina, ale nie zachwycamy się ich biografiami (uciekli z ojczyzny w potrzebie). Uważamy za wzorcową biografię prymasa Wyszyńskiego, choć wiemy, że żadnych szczególnych dzieł po sobie nie zostawił. Pomniki Lecha Kaczyńskiego przypominają nam o tym, że był, choć o jego dziełach wiadomo niewiele, a w biografii są tylko dwa elementy godne upamiętnienia: tragiczna śmierć i demoniczny brat bliźniak.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej