Podczas swojego pierwszego szczytu NATO w Brukseli prezydent Trump odmówił udzielenia poparcia dla najważniejszego traktatowego zobowiązania NATO. Podczas swojej pierwszej wizyty w Wielkiej Brytanii udało mu się obrazić wszystkich - od dziennikarzy tabloidów po samą królową. Chociaż można wybierać spośród wielu incydentów i relacji, najbardziej kłopotliwe niepowodzenie administracji Trumpa w europejskiej polityce zagranicznej ma jednak miejsce nie w Londynie czy Brukseli, lecz w Budapeszcie.

Dlaczego? Bo w Budapeszcie Węgrzy podważają strategię administracji Trumpa, kierując się jej własnymi wskazówkami. W niedawnym wystąpieniu sekretarz stanu Mike Pompeo oświadczył: „Naszą misją jest ponowne potwierdzenie naszej suwerenności”. Dodał też: „Chcemy, żeby nasi przyjaciele pomagali nam i dbali również o własną suwerenność”.

Jednak 'dbanie o suwerenność' poprzez podważanie NATO i innych międzynarodowych norm oraz umów znakomicie opisuje to, co obecnie robią Węgry, i to kosztem USA
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej