Gasiuk-Pihowicz w TOK FM nie chciała odpowiedzieć na pytanie, czy elementem porozumienia ze Schetyną jest dobre miejsce dla niej na liście w wyborach europejskich. Jeśli tak będzie, to zwolennicy opozycji będą mogli czuć zażenowanie, a przeciwnicy uśmiechną się ze złośliwą satysfakcją.

A jeszcze kilka tygodni temu jeden z liderów Nowoczesnej, Adam Szłapka, mówił w „Wyborczej”, że Grzegorz Schetyna traktuje koalicjantów po partnersku, że rozumie, iż szeroka koalicja wymaga szacunku i zaufania wobec sojuszników. Tłumaczył, że legenda o Schetynie jako bezwzględnym graczu, który może wyeliminować każdego, jest fałszywa.

Współpraca obu partii przed wyborami samorządowymi i sprawne podzielenie miejsc na listach miały być zachętą do tego, by do Koalicji Obywatelskiej przystępowali kolejni chętni. I to się udało. Wspólne pojawienie się Schetyny i Donalda Tuska można było odebrać jako demonstrację jedności: dawne spory odkładamy na bok, razem walczymy z PiS.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej