To tylko kawałek wyboistej drogi, po której do wyborów jedzie antypisowski autobus. I uważam, że im szybciej ten kawałek drogi partie opozycyjne pokonają, tym lepiej.

Ale po kolei. Weźmy opinię, że to, co się stało w środę, to katastrofa wizerunkowa. Niewątpliwie jest to uszczerbek na wizerunku Koalicji Obywatelskiej, ale nie jest to - jak się przedstawia - połykanie małej Nowoczesnej przez platformianego Lewiatana ani niszczenie z trudem dogadanej koalicji.

Nowoczesna boryka się z wewnętrznymi problemami nie od dziś, słabnie. Więcej niż na odejściu Gasiuk-Pihowicz mogłaby stracić na wyniszczającej, długotrwałej walce wewnętrznej między liderkami. Wrzód został przecięty.

Schetyna uspokaja koalicjantów

Schetynie moim zdaniem niesłusznie przypisuje się chęć szybkiego pogrzebania Nowoczesnej. Jemu Koalicja Obywatelska jest potrzebna, bo to przepustka do zwycięstwa nad PiS.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej