– No i widzisz Andrzej, co narobiłeś? – mógłby rzec prezes PiS Jarosław Kaczyński do prezydenta Andrzeja Dudy na wieść o tym, że politycy związani z o. Tadeuszem Rydzykiem chcą założyć partię. Prezydent zawetował bowiem kilka miesięcy temu nowelizację ordynacji do Parlamentu Europejskiego, która podwyższała próg wyborczy. Gdyby te przepisy weszły w życie, małe ugrupowania nie miałyby szans na mandaty, na straconej pozycji stałaby również powstająca partia Rydzyka.

Duda zawetował ordynację na prośbę klubu Kukiz’15 i pod naciskiem hierarchii kościelnej, do której z kolei pielgrzymowali m.in. politycy małych partyjek prawicowych. I Kościół wiedział, co robi. Wzmocnił w ten sposób pozycję przetargową takich sił w obozie Zjednoczonej Prawicy, które domagają się zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Dziś w PiS trwa wewnętrzna batalia w tej sprawie, bo część posłów domaga się spełnienia obietnic wyborczych i zdelegalizowania aborcji ze względu na wady płodu.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej