Ludowcy zrobili się ważni. Jedni chcą ich pozyskać, jak Lech Wałęsa, który we wtorek spotkał się z ich liderem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i zaapelował o wspólny start PSL z Koalicją Obywatelską w wyborach do europarlamentu. Bo tylko zjednoczona opozycja może pokonać PiS.

Inni, jak Jarosław Kaczyński, chcą ich zniszczyć i wypchnąć ze sceny politycznej, by przejąć wiejski elektorat. Bo doświadczenie po 1989 r. mówi, że partia, która wygrywa wybory na wsi, wygrywa w całym kraju.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej