Bogdan Klich - senator Platformy Obywatelskiej, b. szef Ministerstwa Obrony Narodowej

Przed laty Jerzy Giedroyc i Juliusz Mieroszewski sformułowali słynną zasadę polskiej racji stanu, że nie ma niepodległości Polski bez niepodległej Ukrainy. Dlatego też po odzyskaniu niepodległości Polska była pierwszym krajem na świecie, który uznał niepodległą Ukrainę. Zrobił to ambasador Jerzy Kozakiewicz 2 grudnia 1991 r. Właśnie przypada 27. rocznica tego historycznego aktu.

Przystąpienie niepodległej Polski do NATO i Unii Europejskiej zmodyfikowało powyższą zasadę, którą teraz określić można tak: nie ma bezpiecznej Polski bez niepodległej Ukrainy.

Polska jest w lepszej sytuacji, niż była przed członkostwem w NATO i UE, ale zarazem od 2014 r. dużo zmieniło się na gorsze. Bezprawna aneksja Krymu i inwazja Rosji na Donbas zmieniły nie tylko porządek międzynarodowy w Europie, lecz także wysadziły w powietrze kooperatywny system bezpieczeństwa europejskiego. Opierał się on na założeniu, że współpraca jest lepsza od konfrontacji, a dialog lepszy od agresji. Co więcej, rosyjskie próby destabilizacji krajów bałtyckich oraz Gruzji, przy jednoczesnym osłabieniu NATO przez Donalda Trumpa, sprawiają, że nie możemy czuć się zbyt bezpiecznie i uważać, że kłopoty Ukrainy są jej sprawą. Są również naszą sprawą.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej