Premier Morawiecki podczas sobotniej partyjnej konferencji „Praca dla Polski” mówił przede wszystkim o gospodarce. Nie wspominał nic o złych sędziach rodem z PRL ani o zgniłej III RP czy opresyjnej Unii Europejskiej. Wręcz przeciwnie – na tle gigantycznej unijnej flagi ogłosił, że lubi wartości unijne. Chciał zneutralizować lęki Polaków przed polexitem, bo atakowanie unijnych instytucji mogło świadczyć o takich planach. PiS nie chce mobilizować elektoratu przeciwko sobie, nie chce denerwować go kolejnymi radykalnymi pomysłami. Liczy na to, że część Polaków zostanie w domu, a głosy reszty się rozproszą, co da partii Jarosława Kaczyńskiego pierwsze miejsce w wyborczym wyścigu.

Szabelkowanie bez celu i sensu

„Po trzech latach przeprowadziliśmy gruntowny remont naszego domu, teraz czas na bezpieczny rozwój, spokój, stabilność. To jak z remontem domu – czasami jest trochę nerwowo, jakieś materiały nie przyjdą na czas, sąsiad się trochę zdenerwuje, bo hałasujemy” – mówił Morawiecki. „Chcemy zmniejszyć napięcie polityczne, nie chcemy, żeby walki polityczne przypominały walki plemienne, żeby ludzie się tak dzielili. Zapraszamy do merytorycznej współpracy również opozycję. Popełniliśmy błędy, bo tylko ten ich nie popełnia, kto nic nie robi. Jednak jak je popełnimy, to wstajemy, poprawiamy się i idziemy dalej” – powiedział. I dodał: „Wierzę w to, że nastąpi wyciszenie tych nastrojów, że temperatura trochę opadnie.”

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej