Topnieją lodowce i rośnie poziom mórz. Susze są coraz dłuższe i coraz bardziej katastrofalne, podobnie jak towarzyszące im pożary. Wzrost temperatury i niestabilność klimatu zmniejszają plony. Latem zabija fala upałów, zimą – smog. Radykalnie kurczy się populacja dzikich zwierząt, za to rośnie liczba uchodźców klimatycznych. A będzie gorzej – dramatycznie gorzej – jeśli nie zredukujemy do zera emisji dwutlenku węgla.

Ale spoko, to na świecie. W Polsce jest super. Polska jest oazą normalności, czystego powietrza, zielonych łąk, bujnych lasów, elektrowni wiatrowych i samochodów elektrycznych. Przynajmniej według spotu promującego Polskę przed rozpoczynającym się 3 grudnia szczytem klimatycznym ONZ.

– Jest taki kraj, w którym klimat nieustannie zmienia się na lepsze – mówi kojący damski głos. Po angielsku i z dającym plus pięć z wiarygodności akcentem BBC. Dalej słyszymy, że w kraju tym podejmuje się praktyczne działania na rzecz ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, wdrażane są nowoczesne, przyjazne środowisku technologie wytwarzania i oszczędzania energii oraz promuje się niskoemisyjne środki transportu. W kraju owym zrównoważona gospodarka leśna oraz dbałość o zasoby naturalne pomagają usunąć nadmiar dwutlenku węgla z powietrza, a jego mieszkańcy dobrze wiedzą, że miasta jutra to przystosowana do zmian klimatu infrastruktura.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej