Kazus radnego Kałuży jest fascynujący. Zapewne trafi do podręczników zajmujących się polityczną korupcją, a nazwisko radnego wejdzie do języka potocznego jako popularny zwrot: „nielojalny jak Kałuża”, „wykiwać jak Kałuża” lub zrobić coś „na Kałużę”.

Być może też „Kałuża case” stanie się jakąś linią demarkacyjną między polityką akceptowalną i polityką jako farsą, a może – wprost przeciwnie – w obliczu nowych wydarzeń przypadek ten wyda się błahostką. Dziś jednak szokuje i warto ten moment zapamiętać.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej