W przypadku PiS powiedzenie „nieszczęścia chodzą parami” należy zmienić na: katastrofy chodzą stadem.

Afera KNF, nepotyzm w postaci zatrudnienia syna Mariusza Kamińskiego w Banku Światowym za blisko 500 tys. zł rocznie, czyli ubogacona wersja 500+ dla swoich. Dochodzi do tego kapitulacja PiS wobec Trybunału Sprawiedliwości UE, cząstkowa, lecz symboliczna, zwłaszcza dla wiernego elektoratu.

Do tej puli katastrof autorską cząstkę dołożył wicepremier Gliński, oznajmiając w tygodniku „Wprost”, że PiS ma być traktowany przez opozycję „jak Żydzi przez Goebbelsa”.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej