Trudno o jaskrawszy kontrast. W niedzielę 11 listopada przez spowite dymem z palących się rac centrum Warszawy przeszedł organizowany pod patronatem prezydenta Andrzeja Dudy marsz nacjonalistów. Ochraniani przez policję i wojsko uczestnicy spalili flagę Unii Europejskiej oraz wygrażali wrogom Polski, że ich pozabijają. Natomiast w Paryżu, gdzie uroczyście obchodzono 100-lecie zakończenie pierwszej wojny światowej, z ust prezydenta Macrona padły przestrogi przed „powrotem starych demonów” i wzrostem „zaraźliwych ideologii”, które mogą pogrążyć Europę w chaosie. – Nacjonalizm to zdrada patriotyzmu – mówił Macron.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej