Zakończyły się wybory w połowie kadencji, zatem należy oczekiwać, że prezydent Trump dostosuje się do nowych okoliczności: „karawana” przestanie być tematem wiadomości, a wojska wysłane na granicę będą spokojnie spędzać czas na ćwiczeniach w teksaskim słońcu. Spiskowe strony i grupy QAnon, które od tygodni paplały o „inwazji”, zajmą się czymś innym, bo już nie będą dłużej potrzebne.

Nieprzypadkowo Trump rozzłościł się akurat wtedy, gdy Jim Acosta z CNN zadał mu wprost pytanie o karawany.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej