11 listopada podczas Marszu Niepodległości PiS odniósł doraźny sukces i sprawił sobie długofalową porażkę. Ale bezdyskusyjnie triumfować mogą tylko ruchy nacjonalistyczne, jak ONR i wszechpolacy. Ich ideologia osiągnęła rangę centralnej myśli państwowej.

Sukces jest oczywisty: w marszu organizowanym wspólnie przez PiS i narodowców wzięło udział ok. 200 tys. osób, w poprzednim MN – ok. 60 tys., a w 2016 r. – ok. 70 tys. Ta potężna różnica w liczbie uczestników na korzyść obecnego marszu oznacza, że wielu Polaków posłuchało zaproszenia władzy na „biało-czerwone święto”. Chcieli oni uczcić rocznicę niepodległości i zamanifestować lojalność wobec Polski. A w Warszawie mogli to zrobić tylko z PiS i narodowcami.

Owszem, przeszedł przez stolicę Marsz Antyfaszystowski organizowany przez lewicową młodzież. Było muzycznie, tanecznie i żartobliwie. Ja akurat czułem się w nim dobrze, ale wiem, że w rocznicowym dniu taki marsz musiał być niszowy. Toteż zgromadził ok. 2 tys. osób. Jeszcze mniej uczestników liczyła pikieta protestująca przeciw Marszowi Niepodległości.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej