Przybywają obładowani nowoczesnymi urządzeniami, od elektrycznych czajników po szybkowary, których próżno się spodziewać w prymitywnych domostwach młodszego rodzeństwa. Dzieci na ich widok nerwowo wykrzykują, że kochają Chiny i Xi Jinpinga. A starsi bracia i siostry wprowadzają się do domów Ujgurów w Sinkiangu i organizują im życie. Rano pieśni patriotyczne przy podnoszeniu na maszt chińskiej flagi, wieczorem lekcje myśli Xi Jinpinga, w przerwach kursy chińskiego. Żadnego obijania się, bo można trafić do ośrodka kształcenia zawodowego.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej