Marcin Bosacki był ambasadorem RP w Kanadzie.

Jacek Najder był podsekretarzem stanu w MSZ, ambasadorem w Afganistanie, stałym przedstawicielem RP przy NATO.

Nowy Jork, listopad 2016, Donald Trump rozmawia z emerytowanym czterogwiazdkowym generałem Jackiem Keane’m o objęciu resortu obrony. Generał odmawia, udziela jednak prezydentowi elektowi podstawowej rady: „W polityce wewnętrznej błędy można korygować. Istnieją ku temu właściwe mechanizmy. W polityce zagranicznej one nie istnieją. Kiedy popełniamy błędy, to ponosimy ich konsekwencje”.

Niestety, w 100-lecie odzyskania niepodległości tego ostrzeżenia nie jest świadome kierownictwo państwa polskiego: prezydent Andrzej Duda, rząd Mateusza Morawieckiego i Jarosław Kaczyński. A pozycja Polski w zmieniającym się, coraz mniej przewidywalnym i niestabilnym świecie jest przecież dużo trudniejsza niż Ameryki.

Po odejściu dwa lata temu z Ministerstwa Spraw Zagranicznych wielokrotnie publicznie ostrzegaliśmy, że antyniemiecki i antyeuropejski kurs PiS zepchnie Polskę na margines UE i osłabi ją międzynarodowo na długo. Apelowaliśmy też do prezydenta Andrzeja Dudy, by nie podpisywał szkodliwej dla interesów Polski ustawy o IPN, bo zrujnuje ona stosunki z USA i Izraelem, a i tak będzie trzeba się z niej wycofać. Dziś ostrzegamy przed kolejnym niebezpieczeństwem.

Obecne władze w kwestiach strategicznych prowadzą politykę bezwarunkowego sprzężenia interesów RP z polityką obecnej administracji amerykańskiej, osłabiając nie tylko nasze więzy europejskie, ale także natowskie. Ta gra, oparta, jak większość działań PiS w polityce zagranicznej, bardziej na instynktach niż na twardych analizach, jest dla Polski wielce ryzykowna, a może okazać się tragiczna.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej