Pierwszy odcinek czteroetapowego maratonu wyborczego za nami. Zawodnicy lekko zmęczeni, każdy uważa, że coś wygrał. Ale w szatniach trenerzy wytykają błędy i mobilizują swoich do kolejnego startu. Tym razem meta w Parlamencie Europejskim. Dlatego warto się wsłuchać we wskazówki coachów.

Co swojej politycznej drużynie mówi dziś Adam Bielan, wicemarszałek Senatu z nadania Zjednoczonej Prawicy, analityk z powołania?

Najpierw chwalił: „Wybory obrazują skokowy wręcz wzrost potencjału lokalnych struktur naszego obozu” (rozmowa w „Do Rzeczy”, 5-11 listopada). To diagnoza zgodna z wtorkowym podsumowaniem wodza: „Te wybory są bardzo dobrym prognostykiem przed wyborami parlamentarnymi”.

Ale cały wywiad z Bielanem krąży wokół kolejnej przeszkody – wyborów europarlamentarnych. To jest poważna próba dla obozu władzy. Jak słychać, Jarosław Kaczyński najchętniej wykreślił by je z kalendarza politycznego. Powód: są bardzo niewygodne dla Zjednoczonej Prawicy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej