Setna rocznica odzyskania niepodległości tuż-tuż. Ten dzień w sposób niezwykle dobitny pokaże stan polskiego państwa z jednej i polskiej wspólnoty narodowej z drugiej strony.

Na przygotowanie uroczystości rząd przeznaczył ponad 200 mln zł. Obywatele, słysząc o takiej sumie, mieli prawo wierzyć, że oficjalne obchody święta będą w tym roku doskonale zorganizowane, a państwo stworzy obywatelom wyjątkową przestrzeń do przeżywania historycznego dnia. Oczywiście tu i ówdzie coś się odbędzie (jak Koncert Niepodległości w Muzeum Powstania Warszawskiego), jednak w sumie państwo bez walki poniosło porażkę. Żadne oficjalne uroczystości nie odsuną w cień – pomimo wielkich nakładów finansowych – tzw. marszu niepodległości, organizowanego, jak co roku, przez środowiska skrajnej prawicy.

Najjaśniejsza Rzeczpospolita skapitulowała przed marginesem

Rząd PiS i prezydent Andrzej Duda skapitulowali już na wstępie. Chociaż przez ostatnie 3 lata władza pokazała, że bardzo sprawnie potrafi pacyfikować zgromadzenia publiczne organizowane przez opozycję, w tym przypadku nie podjęła żadnej próby odebrania 11 listopada skrajnym nacjonalistom, nawet na ten jeden rok.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej