Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz jest dyrektorką forumIdei Fundacji im. Stefana Batorego

W setną rocznice rozpoczęcia obrony Lwowa, 1 listopada 2018, na Ukrainie nie pojawiła się oficjalna delegacja z Polski. Kijów odwiedziła natomiast tego dnia kanclerz Angela Merkel. W trakcie wystąpienia jednoznacznie poparła przedłużenie sankcji wobec Rosji oraz skrytykowała nielegalne wybory w separatystycznych republikach, mające się odbyć za tydzień. Powinno nas cieszyć, że to, co mówi przywódczyni największego państwa unijnego, jest zgodne ze stanowiskiem Warszawy. Problem jednak w tym, że takiego polskiego głosu w Ukrainie nie słychać już od dawna. Obecny i poprzedni premier Polski nie odwiedzili Kijowa ani razu. Z wizytą nie był tam także Minister Spraw Zagranicznych Jacek Czaputowicz. Wylądował on nawet 1 listopada w stolicy Ukrainy, ale tylko po to, by przesiąść się do samolotu lecącego do Mińska.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej