Że PiS zamiast naprawić, zdewastuje polskie sądownictwo, było oczywiste. Że zamiast unowocześnić, zdezorganizuje oświatę, było do przewidzenia. Że zamiast uniezależnić, upartyjni państwową telewizję i radio, łatwo było zgadnąć. Że zamiast wzmocnić, zdewastuje wojsko, policję, tajne służby, trzeba się było spodziewać. Ale że przez trzy lata pisowski Sejm, Senat, rząd ani prezydent mimo potężnego budżetu nie zdołają zorganizować poważnych obchodów stulecia niepodległości, tego nawet najtęższe antypisowskie umysły nie umiały sobie wyobrazić.

Zjednoczonej Prawicy i to się jakimś cudem udało koncertowo spaprać. Choć czczenie patriotycznych tradycji i państwowotwórcza pompa są fiksum-dyrdum tej władzy. Trudno o lepszy dowód, że pseudopatriotycznie paplać każdy głupek umie, a zrobienie czegoś dobrego dla kraju, choćby zorganizowanie ważnego jubileuszu, wymaga rozumu, wyobraźni, kompetencji, talentu i pracy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej