Druga tura wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast potwierdziła, że żadna formacja nie może być zadowolona z wyników wyborów samorządowych. Przekonanie PiS, że idzie jak burza i notuje lawinowo rosnące poparcie, okazało się mitem. Wynik kandydatów PiS w dużych i średnich miastach jest kiepski i porównywalny z poprzednimi wyborami samorządowymi. Oscyluje wokół 35 proc. głosów.

W Krakowie, Gdańsku, Szczecinie klęska partii rządzącej jest zgodna z oczekiwaniami. Radom czy Kielce były ważnym miernikiem, na ile partia rządząca jest w stanie przebić szklany sufit. I na ile obiecywanie przez polityków PiS gór pieniędzy działa na wyobraźnię elektoratu miejskiego. Dotkliwą porażkę zanotował popierany przez PiS prezydent Kielc Wojciech Lubawski. A przecież wybory prezydentów miast mają w sobie jakąś siłę ciążenia: urzędujący gospodarze często wygrywają. Tymczasem kandydat wspierany przez Koalicję Obywatelską Bogdan Wenta wygrał w Kielcach w cuglach. PiS przegrał także w Radomiu. Kandydatowi partii rządzącej zaszkodziły błędy w kampanii. Radomski kandydat PiS Wojciech Skurkiewicz przegrał proces wyborczy z popieranym przez Koalicję Obywatelską obecnym i – jak się właśnie okazało – zwycięskim prezydentem Radosławem Witkowskim. Skurkiewicz musiał sprostować nieprawdziwe informacje, że żadna z inwestycji miejskich za czasów prezydentury Witkowskiego nie została zakończona w terminie.

Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej