Podstawowa diagnoza brzmi: wygraliśmy, ale mogliśmy wygrać wyżej.

„Trybuna Nowogrodzka” („Sieci”) obwieszcza: „Mimo błędów wynik PiS jest najlepszy w historii, co oznacza, że realne było osiągnięcie 37-38 proc., gdyby większości potknięć uniknięto” (Stanisław Janecki).

No, a skoro mogło być lepiej, to szukajmy winnych. Dobrze zorientowani w partyjnej chemii publicyści wskazują kilka nazwisk, ale szybko dodają: „W partii nie dojdzie do przetasowań na najwyższych szczeblach” (Wojciech Wybranowski, „Do Rzeczy”). Jest taka prawidłowość w tych wewnętrznych analizach, że nawet gdy pada nazwisko „winnego”, to natychmiast jest on przez autora analizy broniony przed zewnętrznymi napaściami i w efekcie zostaje uniewinniony.

Co zrobić z „Kurą”?

Powtarza się krytyka szefa TVP Jacka Kurskiego. „Niektórzy posłowie PiS mają go obwiniać za utratę poparcia partii. Mówią o zbyt topornym przekazie programów informacyjnych”, a dodatkowo „w kuluarowych grach na usunięcie Kurskiego naciskają także posłowie związani ze środowiskiem »Gazety Polskiej«" – pisze Wojciech Wybranowski. Ale zaraz uspokaja: głowa szefa TVP teraz nie spadnie, bo długo pogadał z prezesem, „który ceni sobie spryt medialno-polityczny »Kury«" – mówią informatorzy publicysty „Do Rzeczy”.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej